Kiedy restauratorzy liczą budżet na otwarcie lub odświeżenie lokalu, pozycja „Druk menu” wydaje się kroplą w morzu wydatków. Ot, drukarnia, grubszy papier, ładny laminat. Parę tysięcy złotych i z głowy.
Zróbmy jednak mały rachunek i policzmy ukryty „podatek od papieru”, który lokal płaci przez cały rok.
- Czynnik 1: Dynamiczny rynek. Ceny produktów zmieniają się co miesiąc. Łosoś podrożał, dostawca serów się zmienił, wszedł sezon na szparagi czy kurki. Co robi restauracja? Albo działa na granicy opłacalności przy starych cenach, albo gorączkowo wkleja nieestetyczne naklejki, albo... znowu płaci grafikowi i drukarni.
- Czynnik 2: Czynnik ludzki i literówki. Jeden błąd w nazwie wina lub źle wpisana gramatura – i cała partia 50 sztuk świeżo wydrukowanego menu nadaje się tylko do niszczarki.
- Czynnik 3: Zużycie. Papierowe menu w rękach gości „żyje” maksymalnie 2–3 miesiące. Potem traci blask, brudzi się od tłustych palców, zalewa kawą. A menu to przecież wizytówka kuchni. Serwowanie jedzenia z brudnej kartki papieru to zbrodnia przeciwko dobremu serwisowi.
Ekologia vs Ekonomia
Dziś restauracje na całym świecie coraz częściej wybierają koncept Paperless (bezpapierowy) nie tylko ze względu na ratowanie drzew. To czysta matematyka. Przeniesienie karty dań do interaktywnej, „żywej” cyfry pozwala zmieniać ceny, ukrywać pozycje, które właśnie skończyły się na kuchni (nawet w środku sobotniego szaleństwa) i dodawać sezonowe nowości w 10 sekund.
Zaoszczędzony na drukarni budżet managerowie wolą przeznaczyć na premie dla ekipy lub marketing. Czy papier jest wart swojej ceny? Decyzja należy do Ciebie.